Nieuws

GORZKI BILANS EUROPEJSKIEJ BEZSILNOŚCI: Polscy europosłowie punktują Brukselę za gospodarczą kapitulację i klimatyczny dogmatyzm.thuynga

STRASBURG — Na sali plenarnej Parlamentu Europejskiego doszło do bezwzględnego zderzenia dwóch skrajnie odmiennych wizji przyszłości Starego Kontynentu.

Polscy deputowani z prawicy i ugrupowań suwerennościowych przeprowadzili zmasowany, retoryczny atak na unijne elity rządzące, zarzucając im niszczenie europejskiej konkurencyjności.

Zamiast realnego postępu i wspierania innowacji, współczesny Brussel stał się w ich ocenie światowym liderem w tworzeniu paraliżujących gospodarkę regulacji.

Większość liberalno-lewicowa w tej izbie posługuje się wielkimi słowami niczym z dramatów Szekspira, podczas gdy realna pozycja Europy na świecie drastycznie słabnie.

„Napinacie mięśnie i grozicie całemu światu, a to wy jesteście bezpośrednio odpowiedzialni za dzisiejszą katastrofalną sytuację” – grzmiał jeden z polskich posłów.

Twarde dane rynkowe brutalnie obnażają technologiczną niemoc Wspólnoty w starciu z globalnymi potęgami takimi jak Stany Zjednoczone czy Chiny.

W pierwszej piątce największych światowych firm zajmujących się sztuczną inteligencją nie ma obecnie ani jednego podmiotu z Europy.

Sytuacja wygląda niemal identycznie w sektorze komputerów kwantowych, gdzie Unia Europejska posiada zaledwie jednego przedstawiciela w pierwszej dziesiątce.

Kreatywność, nowoczesna przedsiębiorczość i dynamiczny rozwój nie biorą się bowiem z biurokratycznych regulacji, wysokich podatków ani zaporowych cen energii.

Wynegocjowane przez Komisję Europejską porozumienie handlowe ze Stanami Zjednoczonymi odzwierciedla głęboko kapitulancką i skrajnie asymetryczną postawę Brukseli.

Ta kontrowersyjna umowa transatlantycka wymaga zbyt daleko idących, jednostronnych ustępstw po stronie europejskiego przemysłu oraz tradycyjnego rolnictwa.

Choć w tekście uwzględniono pewne korekty, takie jak tymczasowy charakter umowy do końca 2029 roku, to unijne obciążenia wciąż budzą uzasadniony niepokój.

Pakiet ten nakłada na Europę szersze zobowiązania gospodarcze, zmuszając kraje członkowskie do zwiększonych zakupów amerykańskiej energii oraz sprzętu obronnego.

Asymetria taryf celnych oraz brak formalnej oceny wpływu tych regulacji ze strony Komisji Europejskiej stawiają nasz kontynent na pozycji strukturalnie słabszego partnera.

Gospodarcze szaleństwo polega na tym, że Europa całkowicie utraciła swoją suwerenność energetyczną i stała się uzależniona od kosztownego importu surowców.

Podczas gdy Ameryka w pełni kontroluje globalne interesy energetyczne, Bruksela woli ślepo wdrażać ideologiczny pakiet zielonego komunizmu.

Unijny pakiet energetyczny staje się w rzeczywistości powszechnym programem celowego wprowadzania ubóstwa energetycznego wśród zwykłych obywateli.

Kolejne miliardy euro są bezmyślnie topione w morskie farmy wiatrowe oraz baterie, za co ostatecznie zapłaci każda polska rodzina.

Polacy nie wyrażają zgody na to, aby ich ojczyzna miała wewnątrzunijny status ubogiej kolonii energetycznej pod dyktando Berlina.

Gdyby nie polskie elektrownie węglowe i własne kopalnie, ostatnia mroźna zima mogła okazać się dla wielu obywateli śmiertelnie niebezpieczna.

Mając do wyboru utopijną ideologię klimatyczną i realne dobro ludzi, polscy suwereniści bez wahania wybierają bezpieczeństwo i tani prąd.

Najszybszym i najskuteczniejszym ratunkiem dla przemysłu byłoby natychmiastowe, pilne zawieszenie unijnego systemu handlu emisjami ETS.

Taki krok pozwoliłby w zaledwie trzy miesiące obniżyć ceny energii w krajach o zróżnicowanym miksie paliwowym o blisko 30 procent.

Z systemu ETS korzyści czerpią wyłącznie spekulacyjne instytucje finansowe, które same nie emitują gazów, a jedynie sztucznie zawyżają koszty produkcji.

Czas skończyć z przymusowym finansowaniem prywatnych inwestycji w odnawialne źródła energii bezpośrednio z rachunków ubogich konsumentów.

Kolejnym palącym problemem są niesprawiedliwe opłaty sieciowe, którymi obciąża się zwykłych użytkowników, zamiast podmiotów faktycznie destabilizujących sieć.

Ostra krytyka dotknęła także unijną politykę migracyjną, w ramach której Bruksela próbuje przymusowo relokować nielegalnych przybyszów do bezpiecznych państw.

Oficjalne statystyki policyjne z Niemiec i Szwecji pokazują przerażający, nieproporcjonalny udział migrantów w strukturze najcięższych przestępstw kryminalnych.

Europosłowie lewicy wolą jednak hipokrytów walczyć z wolnością słowa i bezprawnie odbierać immunitety politycznym przeciwnikom, takim jak Daniel Obajtek.

Narastający opór przeciwko brukselskiej centralizacji pokazuje, że bez głębokiej zmiany większości parlamentarnej Europa zmierza ku cywilizacyjnemu upadkowi.

LEAVE A RESPONSE

Your email address will not be published. Required fields are marked *